Waga: 54,4 kg Wczoraj było 54,1 kg, nie wiem dlaczego wzrosła. Jadłam tyle co zawsze ;-; Jestem z siebie naprawdę dumna, bo w tym roku nie miałam jeszcze żadnego napadu. Oby tak jak najdłużej 🙂 Wczoraj moja wychowawczyni kazała mi zostać po lekcji i zapytała wprost czy ja coś w domu jem. Oczywiście odpowiedziałam, że … Czytaj dalej 054 Jeszcze tylko tydzień…
Smoothie bananowe 🍌#2
Tak, uparłam się na te banany. Ale wbrew powszechnym opiniom banan mimo swojej kaloryczności pomaga w odchudzaniu, a do tego jest dość sycący. Na pewno mniej niż jabłko, ale jak na owoc jest w miarę sycący. Do tego nie trzeba dodawać cukru, bo banan z natury jest słodki 🙂 🍌 Składniki: 1 dojrzały banan 150 g … Czytaj dalej Smoothie bananowe 🍌#2
053 Plany na resztę stycznia
Waga: 54,2 kg Tak, nareszcie spadła. Jak to zrobiłam, spytacie? Przecież tyle się utrzymywała. Odpowiedź jest prosta i logiczna. Przestałam żreć. Wczoraj zjadłam tylko bułkę do 13 w dodatku. Wieczorem byłam cholernie głodna, jednak trzeba cierpieć, żeby być szczupłą. Wczoraj zastanawiałam się nad tym wszystkim. Czy to ma sens. W pewnej chwili doszłam nawet do … Czytaj dalej 053 Plany na resztę stycznia
Thinspiration #1
Ostatnio brakuje mi trochę motywacji, więc stwierdziłam, że wstawię trochę thinspiracji ❤ Bo jednak ostatnio chyba za mało ich oglądałam. Czuję jak burczy mi w brzuchu, ale uwielbiam to uczucie ❤ Wiem, że chudnę. Powoli, ale lepiej powoli chudnąć niż tyć.
052 Jestem na skraju
Waga jak można się domyślać cały czas taka sama 54,7 kg. Bilansy z weekendu są w porządku (jakieś 800/1000 kcal), chociaż wiadomo mogły być lepsze. Czuję się już lepiej. Na szczęście jestem już w stanie ćwiczyć normalnie, bo przez weekend niektórych ćwiczeń nie mogłam robić. Jedyne co mi nie poprawia humoru to moja waga. Zwłaszcza, … Czytaj dalej 052 Jestem na skraju
051 Kontuzja
Kilka dni mnie nie było, więc streszczę co się działo. Waga? Ta sama co od kilkunastu dni, czyli 54,7 i za cholerę nie chce zejść. Nie wiem co robię źle, serio. Jem zazwyczaj 700-800 kcal dziennie, wiem że to masakrycznie dużo, ale codziennie mam treningi po 2 godziny, a do tego w domu ćwiczę codziennie … Czytaj dalej 051 Kontuzja
050 Już nie wiem co zrobić
Waga: 55 kg Szału nie ma, mogło być lepiej. Nie rozumiem tego, że codziennie będąc na bilansach ok. 700 kcal i trenując 5 razy w tygodniu po 2 godziny waga za cholerę nie chce spaść. Pamiętam, że właśnie najtrudniej mi było zejść z 55/54 kg, a potem już szło gładko. Wydaje mi się, że to … Czytaj dalej 050 Już nie wiem co zrobić
049 Nie mogę na siebie patrzeć
Waga: Nie mam pojęcia, ale na pewno za dużo. Zważę się jutro, o ile znowu nie stchórzę. Tak jak w tytule. Nie mogę na siebie patrzeć. Nie wiem jak mogłam się doprowadzić do takiego stanu i ważyć 54,7 kg... Moje uda to jakaś porażka jest. Nie mogę na nie patrzeć. Najchętniej nie wychodziłabym z domu, … Czytaj dalej 049 Nie mogę na siebie patrzeć
048 Kolejny ambitnie spędzony dzień…
Waga: 54,7 kg (taka przynajmniej była w sobotę, a od soboty się nie ważyłam) Dzisiaj cały dzień przesiedziałam, a tak właściwie przeleżałam w domu. Nie mam już na nic siły, nawet na chodzenie do szkoły. Ten tydzień będzie trudny, czekają mnie trzy konkursy... Ja nie wiem jak je napiszę. Najchętniej bym w ogóle nie przyszła, ale … Czytaj dalej 048 Kolejny ambitnie spędzony dzień…
047 Śnieg ;-;
Waga: 55,7 kg Tak, spada w dół, ale nie wystarczająco szybko. Coś się obawiam, że to jednak nie jest woda ;-; Jeszcze 4,8 kg do wagi z połowy grudnia... Dzisiaj spadł śnieg, wow. Szczerze mówiąc nienawidzę go. W ogóle nienawidzę zimy. Jest zimno, mokro, ciemno. Co w tym przyjemnego? Nie mogę się doczekać wiosny, kiedy … Czytaj dalej 047 Śnieg ;-;
