Tak wiem, znowu mnie dłuuugo nie było. Nie wiem czy ktokolwiek tu jeszcze jest... A co się u mnie takiego działo? Tak w dużym skrócie: Marzec to był chyba najgorszy miesiąc w moim życiu. Cięłam się niemal codziennie, przeważnie przez niego. Mam całe pocięte uda i trochę ręce, bo czasem nie umiałam wytrzymać. Przez to … Czytaj dalej 064 Wszystko traci sens…
063 Zrobię to… dla niego
Wow, post dwa dni pod rząd. Cóż się stało spytacie? A wiec jestem z siebie zadowolona dzisiaj. Znaczy, jedynie pod względem jedzenia, bo jedyne co zjadłam to dwie kanapki z serem i to jeszcze do 11. Jeksi chodzi o samopoczucie to nadal jest ono chujowe. Tnę się już 3 dzień z rzędu i czuje, ze … Czytaj dalej 063 Zrobię to… dla niego
062 Przypał
Hej. Nawet nie będę Wam obiecywać codziennego pisania, bo wiem, że mi to po prostu nie wyjdzie... Przez ostatnie trzy tygodnie w moim życiu działo się tyle rzeczy... Począwszy od tego, że nareszcie wyszłam do ludzi, potem zakochałam się, a wczoraj napisałam list pożegnalny i chciałam podciąć sobie żyły, ale stchórzyłam i mam tylko kilka … Czytaj dalej 062 Przypał
061 Zakochałam się
Tak, znowu nie pisałam, wiem... Ale przez ubiegłe dni nie miałam czasu nawet myśleć o tym blogu. Waga? Nie wiem. Teraz moje życie nabrało JAKIEGOKOLWIEK sensu. Chociaż po ostatniej sytuacji już nie wiem co myśleć. Ale mniejsza z tym. Przez kilka dni było zajebiście, ale w tym momencie moje życie jest jak jakaś jebana amplituda. … Czytaj dalej 061 Zakochałam się
060 Jestem na dobrej drodze
Powiem Wam, że nie wierzyłam, że kiedykolwiek to powiem, ale jest coraz lepiej. Wróciłam do Any (znaczy byłam z nią cały czas, ale nasze relacje bywały różne), wróciłam do kontroli, nad sobą i swoim życiem. Czuje się nawet dobrze, bo czuję, że chudnę. Co prawda dzisiaj waga spadła tylko o 0,1 kg, ale widze po … Czytaj dalej 060 Jestem na dobrej drodze
059 Tylko chudnięcie czyni mnie szczęśliwą
Witajcie moje kochane! ❤ Jak z wagą? Odważyłam się zważyć. Z jednej strony był to błąd, bo załamałam się i żyletka poszła w ruch, ale z drugiej dostałam mocnego kopa do działania. Na razie nie podam wam wagi, jednak na szczęście jest to poniżej 60 kg, więc nie jest najgorzej. Może jest fatalnie, ale na … Czytaj dalej 059 Tylko chudnięcie czyni mnie szczęśliwą
058 Uciekam przed problemami
Witajcie motylki! Pamiętam jak kiedyś pisałam codziennie, to były czasy... Teraz nie wiem jak, kiedy i gdzie, ale od ostatniego wpisu minął tydzień. Jeśli chodzi o mnie to ogólnie jest coraz gorzej, na szczęście pod względem jedzenia jest znacznie lepiej. Dzisiaj udało mi się wyjść z domu bez śniadania i zjadłam obiad dopiero o 15:30, … Czytaj dalej 058 Uciekam przed problemami
057 Brnę w to dalej
Zastanawiałam się nad odchudzaniem normalną, racjonalną dietą. Jednak to chyba nie dla mnie, więc postanowiłam, że brnę w to dalej. To już chyba mój sposób życia. Tylko to sprawia, że tak naprawdę jestem szczęśliwa - świadomość, że chudnę. Może to dziwnie zabrzmi, ale lubiłam to jak ludzie się przejmowali tym, że schudłam. Przynajmniej dostrzegali we … Czytaj dalej 057 Brnę w to dalej
056 Wstydzę się siebie…
Tak wróciłam, wow. Nie wiem, który raz piszę to samo. Dlaczego nie pisałam? Powodów jest wiele, nie miałam czasu, motywacji, a przede wszystkim po prostu się bałam. Tak bałam się. Spasłam się dość mocno, znowu wstydzę się swojego ciała. Nie mogę patrzeć na to, że moje koleżanki w*ierdalają za przeproszeniem wszystko co tylko zobaczą, a … Czytaj dalej 056 Wstydzę się siebie…
055 Jestem!
Waga? Nie mam pojęcia nie ważę się. Najzwyczajniej się boję wejść na wagę. Ten tydzień to był koszmar. Trzy dni pod rząd 1500-2000 kcal, jednak od poniedziałku jem ok. 1000 kcal, no może raz zdarzyło się 1500. Czemu tak dużo spytacie? Otóż po pierwsze jutro wyjeżdżam na tydzień w góry gdzie będę musiała po prostu... … Czytaj dalej 055 Jestem!
