Pierwszy raz od dawna mogę powiedzieć, że u mnie "w porządku". Idealnie może nie jest, ale na pewno stabilnie. Po tych kilku dniach od powrotu nareszcie przypomniałam sobie tą satysfakcję, gdy czuję jak burczy mi w brzuchu i wiem, że chudnę. Mimo tego nadal boję się wejść na wagę. Chyba tak bardzo jak nigdy wcześniej. … Czytaj dalej 074 Jakoś się trzymam
073 Stęskniłam się
Nawet nie wiem od czego zacząć. Serio. Odzwyczaiłam się od pisania tutaj, nawet w pewnym momencie zapomniałam o tym blogu, jednak wracam. Jeszcze nie wiem na jak długo. Spytacie co tam u mnie? Jak tam z Aną? Chciałabym na każde z tych pytań odpowiedzieć "dobrze", jednak nie będę nikogo oszukiwać. Na tym blogu z założenia, … Czytaj dalej 073 Stęskniłam się
072 Niszczę się od środka
Pewna kontrola do mnie wróciła. Niestety matka znowu zaczęła mi wpychać jedzenie na siłę... ugh... Przypomniałam sobie jak tego nienawidzę. Wczoraj nic się specjalnego nie działo. Bilans podobny jak z poniedziałku, no i moje małe osiągnięcie - przeszłam ponad 17 km. Nie wiem czy to dużo, czy mało, ale nogi mnie bolały cholernie. Powiem Wam, … Czytaj dalej 072 Niszczę się od środka
071 Jeszcze 6 tygodni…
Tak wiem, szybko się skapnęłam, że zostało aż lub tylko 6 tygodni do wakacji. Niby powinnam się cieszyć, ale robi się coraz cieplej, co jest równoznaczne z odkrywaniem ciała... Nie wiem czy kiedykolwiek dam radę wyjść w krótkich spodenkach do ludzi, nie wiem czy kiedykolwiek zaakceptuje swoje ciało... Co mi daje chudnięcie gdy w lustrze … Czytaj dalej 071 Jeszcze 6 tygodni…
070 Jest w porządku…
Tak, żyje. Nie publikuje codziennie postów, bo nic ciekawego się u mnie nie dzieje. Nie liczę też skrupulatnie kalorii, ale chcę do tego wrócić, do tej kontroli... Gdy kontroluje to co jem, czuję, że mam kontrolę nad całym moim życiem. Z wczorajszego dnia jestem zadowolona. Jedyne co zjadłam to trzy kanapki i sałatkę, a do … Czytaj dalej 070 Jest w porządku…
069 Koniec stresu
Nareszcie. Napisałam te jebane egzaminy. Moim zdaniem były banalne. Polski mi poszedł tak sobie (gdzieś na 70% myślę), ale matematyka i angielski zajebiście. Praktycznie bezbłędnie, więc liczę na 90-95% c: Jeśli chodzi o resztę aspektów mojego życia to już jest serio o wiele lepiej. Nie tnę się o niedzieli. Wtedy miałam w chuj załamanie, ale … Czytaj dalej 069 Koniec stresu
068 Egzaminy :)))
Hej! Powiem Wam tyle, znowu widze kości. Niesamowite uczucie, gdy spod tego okropnego tłuszczu wyłaniają się ponownie kości. Od tygodnia wzięłam się już na poważnie za diete (na której jestem całe życie hah), znaczy aktualnie nie liczę skrupulatnie kalorii jak to było wcześniej, ale zazwyczaj jem tylko śniadanie i powiem, że po tygodniu już widze … Czytaj dalej 068 Egzaminy :)))
067 Czuję pustkę…
Już jest lepiej... Przynajmniej jeśli chodzi o Anę. Drugi dzień z rzędu zjadłam rano tylko śniadanie, ale dobija mnie myśl, że pojutrze testy i pewnie będę musiała iść w spódniczce... Z tymi nogami ugh. Nie wiem czy dam radę. Znowu zrobiło się zimno na dworze, ale mimo tego wyszłam i to był błąd, bo przypomniałam … Czytaj dalej 067 Czuję pustkę…
066 Kontakt
Wow! 3 wpis z rzędu, szaleje. Mam nadzieję, że już tak zostanie, przynajmniej przez jakiś dłuższy czas. Jak na razie zjadłam kilka kanapek, niestety musiałam, ale to było o 9 i planuje już niczego nie jeść do końca dnia. Czuję się już lepiej, nie jestem już taka tłusta, psychicznie też lepiej, mimo, że jedyna osoba … Czytaj dalej 066 Kontakt
065 Kurier
Witajcie motylki! ❤ Dziękuję za to, że nadal jesteście ze mną mimo tak długiej przerwy. To naprawdę dla mnie wiele znaczy. Jeśli chodzi o wczoraj to może głodówka nie wyszła, ale jedyne co zjadłam to dwie kanapki + byłam z 5 godzin na dworze, więc na pewno wszystko spalone. Znowu mi widać żebra, w … Czytaj dalej 065 Kurier
