Nareszcie. Napisałam te jebane egzaminy. Moim zdaniem były banalne. Polski mi poszedł tak sobie (gdzieś na 70% myślę), ale matematyka i angielski zajebiście. Praktycznie bezbłędnie, więc liczę na 90-95% c: Jeśli chodzi o resztę aspektów mojego życia to już jest serio o wiele lepiej. Nie tnę się o niedzieli. Wtedy miałam w chuj załamanie, ale … Czytaj dalej 069 Koniec stresu
Miesiąc: Kwiecień 2019
068 Egzaminy :)))
Hej! Powiem Wam tyle, znowu widze kości. Niesamowite uczucie, gdy spod tego okropnego tłuszczu wyłaniają się ponownie kości. Od tygodnia wzięłam się już na poważnie za diete (na której jestem całe życie hah), znaczy aktualnie nie liczę skrupulatnie kalorii jak to było wcześniej, ale zazwyczaj jem tylko śniadanie i powiem, że po tygodniu już widze … Czytaj dalej 068 Egzaminy :)))
067 Czuję pustkę…
Już jest lepiej... Przynajmniej jeśli chodzi o Anę. Drugi dzień z rzędu zjadłam rano tylko śniadanie, ale dobija mnie myśl, że pojutrze testy i pewnie będę musiała iść w spódniczce... Z tymi nogami ugh. Nie wiem czy dam radę. Znowu zrobiło się zimno na dworze, ale mimo tego wyszłam i to był błąd, bo przypomniałam … Czytaj dalej 067 Czuję pustkę…
066 Kontakt
Wow! 3 wpis z rzędu, szaleje. Mam nadzieję, że już tak zostanie, przynajmniej przez jakiś dłuższy czas. Jak na razie zjadłam kilka kanapek, niestety musiałam, ale to było o 9 i planuje już niczego nie jeść do końca dnia. Czuję się już lepiej, nie jestem już taka tłusta, psychicznie też lepiej, mimo, że jedyna osoba … Czytaj dalej 066 Kontakt
065 Kurier
Witajcie motylki! ❤ Dziękuję za to, że nadal jesteście ze mną mimo tak długiej przerwy. To naprawdę dla mnie wiele znaczy. Jeśli chodzi o wczoraj to może głodówka nie wyszła, ale jedyne co zjadłam to dwie kanapki + byłam z 5 godzin na dworze, więc na pewno wszystko spalone. Znowu mi widać żebra, w … Czytaj dalej 065 Kurier
064 Wszystko traci sens…
Tak wiem, znowu mnie dłuuugo nie było. Nie wiem czy ktokolwiek tu jeszcze jest... A co się u mnie takiego działo? Tak w dużym skrócie: Marzec to był chyba najgorszy miesiąc w moim życiu. Cięłam się niemal codziennie, przeważnie przez niego. Mam całe pocięte uda i trochę ręce, bo czasem nie umiałam wytrzymać. Przez to … Czytaj dalej 064 Wszystko traci sens…
